Wręczenie Europejskiej Nagrody Teatralnej
Ponieważ była okazja, wkręciłam się do organizacji jako wolontariuszka i zaciągnęłam z sobą kogo się tylko dało (btw thx to ~jigokunoneko
Najlepsza była zdecydowanie przedpremierowa "Persona. Tryptyk: Marylin" w reżyserii Lupy - bardzo piękna i bardzo smutna opowieść o M. Monroe, uwikłanej w dylematy zrodzone ze sztuczności wykreowanego przez media wizerunku.
W dalszej kolejności wymieniłabym chyba "Lincz: Pani Aoi. Wachlarz. Szafa" Agnieszki. Olsten oraz "Prezydentki" Lupy, oba zresztą wciąż możliwe do obejrzenia na Scenie na Świebodzkim w TP. Polecam, ale uwaga - znów smutne!
No i wreszcie "Questo buio feroce" Pippo Delbono - i to już jest megasmutne, bo złożone z onirycznych wizji umierającego na AIDS mężczyzny, oprawione w piękną muzykę i wzruszającą poezję. Największe wrażenie robi chyba scena, kiedy wyniszczony i anorektycznie wychudzony aktor spiewa pięknym głosem piosenkę "My way" Franka Sinatry...
Pozostałe przedstawienia to raczej ciekawostki niż wielkie arcydzieła, ale w końcu otrzymały wyróżnienia w kategorii "Nowe Rzeczywistości Teatralne", czyli miały przede wszystkim właśnie dziwić i prowokować. Mamy tu więc zarówno przejmujący dwugodzinny monolog byłego więźnia japońskiego obozu ("Sunken Red" Guy Cassiersa), jak i zabawne, autoironiczne "Il tempo degli assassini" Pippo Delbono.
Nagana należy się jedynie niejakiemu panu Garcii
PS. Przeczytałam wszystko jeszcze raz i kurczę, wychodzi, że na tym festiwalu to tylko smutek, płacz i dno czarnej rozpaczy... Normalnie zbiorowy masochizm widzów i aktorów.









--
We're nothing like God. Not only are our powers limited, sometimes we're driven to become the Devil himself.
--
Tell me how I'm supposed to breathe with no air
--
Someday....somehow....
--
Someday....somehow....
Previous Page123Next Page